wtorek, 24 września 2013

Rozdział Czwarty: Szkoła i Sen

Następnego dnia Michael spotykał już coraz więcej kolegów i koleżanek powracających z wakacji.
W drodze na matematykę spotkał Iss i Jane-Dwie największe plotkary w szkole.
Kiedy obok nich przechodził usłyszał strzępy rozmowy:
-Widziałaś jego muskuły?
-No, super są
-Racja, ta Diana nie ma u niego szans, on jest mój.
-Chciałaś powiedzieć mój?
-Eeee
-Nieważne
Michael domyślił się że mówią o Zacku-Przez dziewczyny uważanym za jednego z najprzystojniejszych a przez chłopaków za po części lalusia po części za świetnego kolegę do gry w nogę. Wszyscy też wiedzieli że Diana-ładna dziewczyna z lekko rudawymi włosami i piegami kocha się w nim od podstawówki.
Przeszedł dalej i jego wzrok spoczął na grupce dziewczyn które rozchichotały się na jego widok i obrzuciły nienawistnym spojrzeniem przechodzącą nieopodal Angelikę.
Michael miał w klasie swój mały fanklub, złożony tylko z dziewczyn, które-jak podejrzewał są nim zainteresowane tylko dlatego że najlepiej w szkole gra w Angel War.
Gdy tak szedł korytarzem spotkał też Johna-nieśmiałego wysokiego chłopca z 2 klasy rozmawiającego nerwowo z Karo-jego koleżanką.
W końcu dotarł na matematykę.
Profesor Bing od razu poinformował ich że klasyfikacje do mistrzostw stanowych odbędą się już za 3 miesiące i drużyna musi ostro trenować dlatego podwoił czas spędzany na treningu.
Michael nie denerwował się, ponieważ grał już bardzo dobrze, ale mimo to wolałby żeby zbyt dużo osób nie patrzyło na jego mecz.
W końcu rozległ się dzwonek i Michael oraz reszta drużyny wyszli na boisko.
Profesor Bing nie kłamał. Urządził im morderczy trening po którym ledwo żywi powlekli się do autobusu.
Nauczyciel uparł się by sprawdzić czy Michael ma dostateczną wytrzymałość na ciosy, więc biedny chłopak musiał wytrzymać całą serię uderzeń Toma.
Po powrocie do domu i zjedzeniu lekkiego obiadu nadszedł czas na odrabianie lekcji.
Rozłożył książki na biurko i wyciagnął biologię.
Praca domowa była naprawdę trudna...
Pierwsze pytanie...
-Ale chce mi się spać
Drugie pytanie...
-Zegarek tyka chyba za wolno
Trzecie pytanie...
-Co to za gwiazdki przed oczami?
Czwarte pytanie...
Michael poczuł że jego ciało wydłuża się, a w ręce wyczuł chłodną stal oręża.
Szedł i szedł ciemnym korytarzem.
Na końcu były misternie zdobione drzwi, ściany i sufit pokrywał czarny marmur.
-Jeszcze trochę...już niedaleko-mruczał pod nosem.
Czuł ze za tymi drzwiami jest coś co jest mu potrzebne niczym powietrze, coś bez czego nie może żyć.
Ciekawość pożerała go od środka.
-Coraz bliżej.
Teraz czuł dzikie podniecenie.
Coś szarpnęło, poczuł że się budzi...
-Jeszcze kawałek...
Czarny korytarz rozpłynął się, a Michael leżał na podłodze.
Ociekał potem a książka sterczała pod dziwnym kątem. 
 
 
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz