środa, 2 października 2013

Rozdział Piąty: Widziane i Nieprzewidzianie

Michael nie wiedział jak mi kiedy to się stało. Szybko podniósł się z podłogi i odłożył biologię-nie miał dzisiaj do tego głowy.
Usiadł na krześle, ale był bardzo zdenerwowany więc wstał i zaczął krążyć po pokoju. Co może oznaczać ten powtarzający się sen...te drzwi...gdzie on je już widział?
Spostrzegł na komodę wewnątrz której spoczywała bezpiecznie jego karta, teraz nie wiedzieć czemu i jakim cudem bijąca blaskiem i zdająca się wyrzucać wszystkie złe myśli z głowy Michaela.
*
Następnego dnia Michael obudził się z mdlącym ssaniem w żołądku. Już dawno pozbył się z głowy swojego snu, tylko teraz przerażała go myśl o tym że nie odrobił ani jednej pracy domowej. Starając się nie myśleć o zadowolonej minie profesor Syrvi gdy będzie mu wstawiała jedynkę, wstał, ubrał się i zszedł do kuchni. Rodzice przed wyjściem do pracy zostawili mu kartę z kilkoma tylko słowami:

Obiad masz w lodówce, ale nie jedz go przed 15.
 
Odruchowo sięgnął po gazetę, ale nie znalazł tam nic ciekawego.
Na pierwszej stronie było zdjęcie jakiejś super modelki pod którym był artykuł głoszący że wychodzi ona za mąż. Większość drugiej strony zajmowała reklama Likwidatora Brudów I Przypaleń ręki wspaniałego Brada Johnsona, a na 3 i 4 stronie znajdował się długi artykuł o tegorocznych mistrzostwach stanowych w szachy.
W końcu uznał że już czas wyjść do szkoły, więc zarzucił plecak na ramię i wyszedł.
Jak przewidział profesor Syrvia wstawiła mu jedynkę z aż przesadnie zadowoloną miną. Nie przejął się tym gdyż wiedział ze nikt nie przejmuje się ocenami stawianymi przez nią. Poczuł jednak znów ów mdlące ssanie gdy jedynkę otrzymał również na polskim i historii.
Nie miał ochoty na przesiedzenie jeszcze 3 godzin w szkole ale nie miał wyjścia.
Starając się nie myśleć o tym co powiedzą rodzice gdy dowiedzą się że w ciągu jednego dnia dostał 3 pały powlókł się na matematykę i nagle poczuł ostry ból w okolicach serca. Zerwał koszulkę i zobaczył zaczerwienienie. Zaczerwienienie ów stawało się coraz wyraźniejsze a rzeczywistość jakby już nie istniała. poczuł się kimś wyższym, ważniejszym...znacznie ważniejszym i wyższym od tych słabych  i głupich ludzi którzy go otaczali. Poczuł że gdyby chciał mógłby nad nimi zapanować uczynić swoich przymuszonych sługusów i gdy tak się zastanawiał jak to zrobić wszystko się skończyło. Powróciła łazienka w której leżał a po bólu i tej dziwnej ranie nie było już śladu. Nie wiedział czym ten atak był wywołany. Chciał tylko by nigdy więcej nie musiał już go przeżywać.

wtorek, 24 września 2013

Rozdział Czwarty: Szkoła i Sen

Następnego dnia Michael spotykał już coraz więcej kolegów i koleżanek powracających z wakacji.
W drodze na matematykę spotkał Iss i Jane-Dwie największe plotkary w szkole.
Kiedy obok nich przechodził usłyszał strzępy rozmowy:
-Widziałaś jego muskuły?
-No, super są
-Racja, ta Diana nie ma u niego szans, on jest mój.
-Chciałaś powiedzieć mój?
-Eeee
-Nieważne
Michael domyślił się że mówią o Zacku-Przez dziewczyny uważanym za jednego z najprzystojniejszych a przez chłopaków za po części lalusia po części za świetnego kolegę do gry w nogę. Wszyscy też wiedzieli że Diana-ładna dziewczyna z lekko rudawymi włosami i piegami kocha się w nim od podstawówki.
Przeszedł dalej i jego wzrok spoczął na grupce dziewczyn które rozchichotały się na jego widok i obrzuciły nienawistnym spojrzeniem przechodzącą nieopodal Angelikę.
Michael miał w klasie swój mały fanklub, złożony tylko z dziewczyn, które-jak podejrzewał są nim zainteresowane tylko dlatego że najlepiej w szkole gra w Angel War.
Gdy tak szedł korytarzem spotkał też Johna-nieśmiałego wysokiego chłopca z 2 klasy rozmawiającego nerwowo z Karo-jego koleżanką.
W końcu dotarł na matematykę.
Profesor Bing od razu poinformował ich że klasyfikacje do mistrzostw stanowych odbędą się już za 3 miesiące i drużyna musi ostro trenować dlatego podwoił czas spędzany na treningu.
Michael nie denerwował się, ponieważ grał już bardzo dobrze, ale mimo to wolałby żeby zbyt dużo osób nie patrzyło na jego mecz.
W końcu rozległ się dzwonek i Michael oraz reszta drużyny wyszli na boisko.
Profesor Bing nie kłamał. Urządził im morderczy trening po którym ledwo żywi powlekli się do autobusu.
Nauczyciel uparł się by sprawdzić czy Michael ma dostateczną wytrzymałość na ciosy, więc biedny chłopak musiał wytrzymać całą serię uderzeń Toma.
Po powrocie do domu i zjedzeniu lekkiego obiadu nadszedł czas na odrabianie lekcji.
Rozłożył książki na biurko i wyciagnął biologię.
Praca domowa była naprawdę trudna...
Pierwsze pytanie...
-Ale chce mi się spać
Drugie pytanie...
-Zegarek tyka chyba za wolno
Trzecie pytanie...
-Co to za gwiazdki przed oczami?
Czwarte pytanie...
Michael poczuł że jego ciało wydłuża się, a w ręce wyczuł chłodną stal oręża.
Szedł i szedł ciemnym korytarzem.
Na końcu były misternie zdobione drzwi, ściany i sufit pokrywał czarny marmur.
-Jeszcze trochę...już niedaleko-mruczał pod nosem.
Czuł ze za tymi drzwiami jest coś co jest mu potrzebne niczym powietrze, coś bez czego nie może żyć.
Ciekawość pożerała go od środka.
-Coraz bliżej.
Teraz czuł dzikie podniecenie.
Coś szarpnęło, poczuł że się budzi...
-Jeszcze kawałek...
Czarny korytarz rozpłynął się, a Michael leżał na podłodze.
Ociekał potem a książka sterczała pod dziwnym kątem. 
 
 
  

sobota, 21 września 2013

Rozdział Trzeci: Rozterka

Michael nie spał. Było już pół do czwartej rano a jego jeszcze nie zmorzył sen.
Co chwila wstawał sprawdzając fora na internecie, lub by napić się czegoś.
Myślał o tym co wydarzyło się ostatniej nocy, o spotkaniu z Kory i o Angelice.
W końcu (a było to już 10 po siódmej) wstał i ubrał się. Zszedł na śniadanie, ale w kuchni nikogo nie było gdyż rodzice znów mieli nocną zmianę. Zrobił sobie kanapki, nalał soku i chwycił gazetę.
Już na stronie pierwszej zauważył coś ciekawego. Tekst głosił:

Tajemniczy Zgon Ao-Kana

   Ao-Kan, lat 32, były mistrz świata w Angel War, który zaginął wczoraj podczas konferencji prasowej został znaleziony martwy na polanie w okolicach stolicy.
Co dziwniejsze, na jego ciele nie znaleziono żadnych śladów walki, co więcej biegli stwierdzili że z medycznego punktu widzenia Ao ciągle żyje, choć z całą pewnością jest już martwy.
Jedyną nienormalnością było to że jego twarz wyrażała obsesyjne szczęście, ale czy ktoś kiedyś widział by zdrowa osoba umarła ze...szczęścia???
Nasi reporterzy będą dalej śledzić tą dziwną sytuację, dziś nie wiemy nic więcej.

Artykuł był krótki, ale Michael czytał go bardzo długo, łapiąc chciwie każde słowo.
Dla niego równierz ten zgon nie był niczym normalnym.
Spojrzał na zegarek-była 7:30.
Zamknął gazetę, chwycił plecak i ruszył ku drzwiom.
w drodze do szkoły Michael spojrzał na plan i jęknął cicho.
Dzień zaczynał od podwójnej lekcji biologii a wszyscy wiedzieli że profesor Syrvia uważa dzień za stracony, jeśli nie postawi przynajmniej jednej jedynki oraz nie zada klasie do nauczenia się na pamięć przynajmniej 5 stron podręcznika.
Spojrzał na plan jeszcze raz, i tym razem ucieszył się-Po biologii mieli podwójną matematykę a profesor Bing był całkowitym przeciwieństwem profesor Syrvii.
Miły i zabawny podczas większości lekcji rozmawiał o wspaniałych akcjach szkolnej drużyny w Angel War do której należeli Michael, Kory i Angelika oraz dwaj bliźniacy z drugiej klasy Tom i Jayce, którzy mimo że nie dorównywali talentem trzem pozostałym członkom, walczyli bardzo dobrze.
Dzisiejszy dzień mimo że pierwszy po rozpoczęciu roku szkolnego niem różnił się niczym, od innych.
Jak przewidział Michael profesor Syrvia zadała im katorżniczą pracę domową i to na obu lekcjach, a profesor Bing przez pół dwugodzinnej lekcji rozprawiał z Michaelem o wspaniałej akcji którą zastosował tego lata podczas zawodów.
Po zakończonych lekcjach, wszyscy rozeszli się do domów. Zostali tylko Michael, Kory, Angelika, Tom i Jayce jako że mieli teraz trening Angel War.
Ruszyli zatem na boisko szkolne, które teraz przykryte było kapą i wysypane piaskiem.
Czekał już tam na nich profesor Bing, który oznajmił im że w tym roku odbędą si mistrzostwa stanowe i zgłosił ich jako reprezentantów Kalifornii.
-Żeby wyjechać na turniej, musimy przejść klasyfikacje-wyjaśniał im
-Dzisiaj zaczniemy od walki 2 na 2, pomyślmy... Tak. Michael i Angelika kontra Tom i Jayce, Kory ty usiądź, zaraz będzie twoja kolej, powalczysz 1 na 1 z Tomem. 
Michael wyciągnął swoją kartę i przyłożył do serca.
Poczuł się wspaniale, jakby wszystko  co go dręczyło zostało gdzieś indziej, w innym wymiarze.
Nagle do ręki wpadł mu miecz a ciało zaczęło się wydłużać, poczuł chłodną stal na swoim korpusie i nogach-porosła go zbroja i sekundę później stał już jako strażnik światłości.
Zobaczył że reszta też już się zmieniła.
Tam gdzie stała Angelika stał teraz wielki ent z korbaczem w ręku, a tam gdzie stali Tom i Jayce pojawili się ognisty goblin i cienisty zabójca.
Usłyszeli gwizdek-walka się rozpoczeła.
Ognisty goblin Jayca natarł na enta Angeliki, lecz ta zrobiła szybki unik i mocna przywaliła mu korbaczem. Wściekły Tom użył zasłony i podkradł się do Michaela. Ten wiedząc co się dzieje, zakręcił wokół siebie mieczem i Tom odleciał od niego z głośnym świstem.Michael podskoczył do oszołomionych przeciwników, ale Tom zrewanżował mu się zadając potężny cios w brzuch.
Teraz zaatakowała Angelika, ale Jayce wiedział co zrobić. Użył swojej super umiejętności i zmienił się w wulkan z którego zaczęła sączyć się lawa.
Angelika cofała się nie mogąc podejść bliżej.
Lekko oszołomiony Michael wstał nagle i poderwał się w górę unikając spotkania z gorącą masą. Zobaczył cofającą się Angelikę. Podleciał do niej i poderwał ją w górę, zrzucając ją jednocześnie na Toma, który nie wiedział co ma robić i również starał się unikać kontaktu z lawą.
Jedno głośnie BĘC-To Angelika zdzieliła go mocno korbaczem, Tom odleciał kilka metrów, Karta wypadła mu z serca-został wyeliminowany.
Michael w tym czasie poderwany sukcesem zaczął pikować na wulkan z mieczem wyciągniętym przed siebie.
Świst ostrza, jęk i Tom leżał już koło Jayca w postaci ludzkiej.
Walka była wygrana.
Michael roześmiany od ucha do ucha obserwował teraz jak kory daje porządny wycisk Tomowi.
Godzinę później rozeszli się.
Michael pomyślał że nic nie popsuje mu już dobrego humoru.  

         

wtorek, 17 września 2013

Rozdział Drugi-Początek

Następnego ranka Michael obudził się o 7 rano.
Wszyscy jeszcze spali, ale on czuł się mimo swojej nocnej przygody wypoczęty.
Wstał więc i włożył eleganckie ubranie-Dziś przecież rozpoczęcie roku szkolnego, następnie wszedł do kuchni i zrobił sobie śniadanie.
Jego uwagę przykuła gazeta którą bez wątpienia zostawił ojciec zanim poszedł spać po długiej nocnej zmianie.
Michael przejrzał spis treści i zaintrygował go artykuł na stronie 8.
Otworzył gazetę.
Było tam zdjęcie jakiegoś w miarę młodego (na oko Michaela max 35 latka) chińczyka który ściskał w ręku kartę do Angel War.
Nagłówek pod zdjęciem głosił:

Tajemnicze Zniknięcie Mistrza Świata W 

Angel War

A tekst pod spodem był następujący:

Ao-Kan, lat 32, mistrz świata w popularną grę "Angel War" zniknął tajemniczo podczas konferencji prasowej dotyczącej walki o mistrzostwo.

Michael zdziwił się.-Kto mógłby stać za zniknięciem mistrza świata w Angel War?!
Przecież to tylko gra. Czytał dalej:

Podczas owej konferencji  Ao-Kan miał odpowiedzieć na pytania związane ze swoim rywalem Shang-Kanem. 
Jednak podczas jej rozpoczęcia, Ao zaczął zachowywać się jakby stracił zmysły.
-Wyglądał jakby miał za chwilę zwymiotować i miał takie nieobecne spojrzenie-Mówi jedna z dziennikarek będąca świadkiem wypadku.
Nie padło jednak nawet jedno pytanie gdy mistrz niespodziewanie wyciągnął kartę swojego potwora-Strażnika Lasu i przemienił się.
Z początku myślano że był to tylko pokaz jednak chwile później Strażnik wyszedł przez ścianę i zniknął.
Od tego zdarzenia nikt go nie widział, a policja zapewnia że przeszukali już znaczną część okolic wioski naszego mistrza więc może niedługo go zobaczymy?? Kto wie na razie komendant odmawia udzielania większych informacji.

Michael skończył czytać. Odłożył gazetę i zajął się sokiem jabłkowym. Podczas gdy kończył jeść myślał gorączkowo o tajemniczym zniknięciu mistrza.
O 7:30 gdy musiał już wychodzić stwierdził jednak ze teraz nie ma sensu zawracać sobie tym głowy.
Ubrał buty i poszedł do szkoły.
*
Szedł wolno, więc gdy dotarł na miejsce zabrzmiał właśnie pierwszy dzwonek.
Ustawił się ze swoją klasą i czekał na klasyczna przemowę dyrektora.
Po pięciu minutach profesor wyszedł i zaczął swoją przemowę:
-Witajcie w nowym roku szkolnym. Witam stare twarze i nowych uczniów, mam nadzieję że miło spędzicie tutaj czas.
Oto lista ciała pedagogicznego:
Biologi nauczać będzie jak zwykle profesor Syrvia
Matematyki, profesor Bing
WF-u Profesor Kowal...
Michael przestał już słuchać. Pozwolił swoim myślą błądzić ile im się podobało. Obudził się dopiero na informację na którą czekał
-I wreszcie, jeśli chodzi o tą nie brutalną i nie potępianą przez dyrekcję grę Angel War...-Tu rozległy się śmiech gdyż ten sarkastyczny żart należał do tradycji rozpoczynania roku szkolnego.
-...To zajęcia dodatkowe prowadzone przez profesora Binga odbywać się będą we wtorki, środy i czwartki na ósmej lekcji, dziękuję.
Michael spojrzał na plan którzy rozdali nauczyciele.
We wtorki, środy i czwartki miał 7 lekcji więc mógł od razu zostać na zajęciach dodatkowych z Angel War.
Ruszył ku wyjściu, lecz nagle usłyszał jak ktoś go woła. to była Kory-jego najlepsza przyjaciółka.
Ubrana była w męskie spodnie od dresu i długą, damską bluzkę bez dekoltu.
-Cześć-Powiedziała.
-Cześć-Odpowiedział Michael.
-Angel War...Już jutro-Wydyszała.
-Taak, mam nadzieję że w tym roku będzie równie ciekawie.
-Też mam taką nadzieję, ale muszę już lecieć-Powiedziałam mamie że pomogę jej z obiadem no to cześć.
-Cześć Kory.
Michael nie wiedział co zrobić. Zawsze przy Kory odbierało mu głos i czuł motyle w brzuchu, a przecież nie powinno tak być. On ma dziewczynę a Kory jest tylko przyjaciółką.-Tak-Pomyślał-Kory to tylko przyjaciółka i nic tego nie zmieni.
Odwrócił się lecz znów usłyszał wołanie.
tym razem to była Angelika-jego dziewczyna.
Mimo że obie zajmowały wysokie pozycje w grze, Angelika była pełnym przeciwieństwem Kory.
Ubrana była w spodenki dżinsowe niewiele dłuższe od majtek, i krótką bluzkę z olbrzymim dekoltem ukazującym sporą część jej obfitego biustu na który nałożyła pół przezroczysty biustonosz.
Podeszła do niego i zaczęła go całować przy okazji oplatając mu szyję niczym boa dusiciel.
W tym czasie w mózgu Michaela toczył się trudny i prawie niemożliwy do rozstrzygnięcia mecz.
To co czuje do Kory czy Angelika?
-Ja mam dziewczynę-Powtarzał pierwszy głos w jego głowie.
-Ale od dawna nic do niej nie czuję-Odezwał się drugi.
-Co nie zmienia faktu że nie chcę jej skrzywdzić
-Widzisz jak wygląda? Każdy ją zechce?
-A jeśli Kory mnie nie kocha?
-Skąd wiesz?
-Nie wiem
-No właśnie
-Ale może jednak mnie nie kochać.
-W sumie racja.
Bez względu na to jak się skończyła ta bitwa w mózgu, Michael nie mógł pozbyć się wizji tego samego miejsca, z tą tylko różnicą że zamiast Angeliki, całuje Kory.          

piątek, 13 września 2013

Rozdział Pierwszy: Narodziny Bohatera

Dawno, dawno temu Anioły i Demony zaczęły trwającą pod dziś dzień krwawą bitwę, w której żadna ze stron nie obejmowała prowadzenia.
Kilka lat temu jednak, Anioły zaczęły wygrywać starcia.
Zaniepokojone tym Demony postanowiły zdobyć sprzymierzeńców wśród istot, niewinnych i nic nie znaczących w oczach wszechpotężnych...-ludzi.
Nie mogły jednak ot tak poprosić ich o pomoc.
Znały ich serca i wiedziały, że większość z nich nigdy nie przejdzie na stronę zła.
Zamknęły więc dusze swych najlepszych wojowników w kartach i posłały na ziemię.
Gdy człowiek przyłożył kartę do serca odbywał transmutacje-Stawał się demonem którego dusza istniała w tej karcie. Zachowywał jednak częściową świadomość umysłu. W ten sposób mając w sobie część zła i swą wolną wolę człowiek po nawet kilkunastu latach transformacji stawał się zwolennikiem ciemnej strony.
Demony w kartach występowały pod postacią domen: Ciemności, Ognia i Lasu.
Anioły jednak przejrzały jednak ich plan.
Wybrały ze swoich zastępów najznamienitszego wojownika, a zamknąwszy jego dusze w karcie posłały na ziemię.
Gdy z nieba zaczęły spadać ów karty, ludzie nie wiedzieli skąd one pochodzą i co ze sobą przynoszą.
Wymyślili grę polegającą na transformacji w wojownika i pokonaniu swojego przeciwnika.
Z czasem stało się to  czymś w rodzaju sportu. Prowadzono kluby i organizowano turnieje, a ludzie śmiali się nie zdając sobie sprawy z zagrożenia..
Dwa lata później pewien piętnastolatek obudził się w nocy zlany potem.
 *
Michael obudził się z koszmaru i stwierdził że całe łóżko jest mokre od jego lepkiego, zimnego potu.
Skierował głowę ku stojącemu na półce przy łóżku zegarkowi. Otworzył oczy.
Zobaczył że zegarek właśnie wybił 3 nad ranem. Znów zamknął oczy i położył głowę na poduszce.
nie po to by zasnąć lecz po to by nie wpatrywać się już w otaczajacą go ciemność.
Michael bał się ciemności i wszystkiego z nią nieznane.
Mimo że podczas swoich meczy w Angel War, często miał  do czynienia z potworami tej domeny, to budziła w nim ona niewyjaśniony niczym lęk.
Po kilku bezsennych minutach Michael stwierdził, że bez sensu jest tak leżeć.
Cały czas miał przed oczami wizję swojego snu, a nie chciał go teraz rozpamiętywać.
Odwrócił się na drugi bok-Nie pomogło.  
W końcu wstał i starając się wbić wzrok w podłogę przeszedł szybkim krokiem długi przedpokój i zapalił światło.
Rozejrzał się, i wszedł do łazienki.
Gdy tylko pochylił się nad muszlą zaczął wymiotować.
Nie był tym zdziwiony bo gdy tylko się obudził strasznie zaczęło go mdlić.
Przeszedł do kuchni i nalał sobie soku pomarańczowego z lodówki.
Dopiero teraz zauważył że od nieco ponad 3 godzin jest uczniem klasy 3 B w gimnazjum.
Sącząc powoli sok w świetle żyrandola pozwolił swoim myślom błądzić aż zatrzymały się na koszmarze który dzisiaj mu się przyśnił.
Teraz zdawało mu się to tak realne, jak to że siedzi w jasnej kuchni kończąc sok.
Szedł, szedł ciemnym korytarzem. Na końcu były misternie zrobione drzwi a ściany i sufit wykonane były z czarnego marmuru.
Szedł i szedł, aż tu nagle...
Przeraźliwy krzyk-Krzyk jakiejś dziewczyny.
Krzyk ów był, znajomy.
Nagle pojawiły się przed nim ciemne kształty. Nie znał ich, ale wydawało mu się że powinien o nich coś wiedzieć.
Jeszcze jeden krzyk i Miacheal leżał już w łóżku, zlany potem od stóp do głów.
Nagle stwierdził, ze w szklance jest już pusto więc wstał zastanawiając się co dalej ma robić.
Przeszedł na palcach do pokoju i zapalił w nim światło.
Włączył komputer i wszedł na stronę gry Angel Wars.
Ucieszył się bo od ostatniego letniego konkursu awansował o 7 miejsc w światowym rankingu i znajdował się teraz na 96 pozycji.
Światowa setka była jego marzeniem od kiedy skończył 13 lat i otrzymał swoją kartę jak dotąd niepokonaną-Strażnika Światłości.
Była to wyjątkowa karta, gdyż nie spotkał jeszcze nikogo władającego kartą ze świetlistej domeny.
Michael, spojrzał tęsknie na sam początek strony gdzie na pierwszym miejscu znajdował się chińczyk (Ao-Kan) i zamknął przeglądarkę.
Otworzył szufladkę w swoim biurku. Znajdował się tam Strażnik Światłości.
Odziany był w złoto-białą zbroję i hełm, powiewała za nim niebieska peleryna a w ręku trzymał Wielki srebrno miecz. 
W szufladce było brudno, ale karta i miejsce w którym leżała lśniło czystością. Strażnik zdawał sie odpychać od siebie brud, a mimo tego że był używany już 2 lata nadal wyglądał jak dopiero co wyjęty z pudełka.
Michael dotknął go i poczuł błogą senność. Z głowy uleciały mu wszystkie złe myśli. Czuł się po prostu wspaniale.
Odłożył kartę, wlazł do łóżka i prawie natychmiast zasnął.